Translate / Tłumacz

czwartek, 18 stycznia 2018

Spełnianie marzeń

Witam

    Nawet miesiąc nie minął, a ja robię nowy wpis, czyżbym wracała do świata blogowego ? Zobaczymy...
Święta minęły bardzo szybko, sylwester jeszcze szybciej, mamy nowy rok, nowe zamierzenia, nowe plany, nowe marzenia. Ja już dawno przestałam robić postanowienia na nowy rok, bo prawdę mówiąc nigdy nic nie wychodzi z tych postanowień, jedynie jest stres, nerwy i wyrzuty sumienia. Bo wiadomo - nie schudnę, nie wyładnieję, nie zrobię, nie uszyję. Takie jest życie.
    Ale mam takie jedno marzenie, to znaczy mam baaaardzo dużo marzeń. Jednym z nich jest własny, powtarzam WŁASNY domek z kominkiem, z sypialnią, z pracownią, z ogrodem. Coś dzisiaj dużo wyliczam, taki dzień wyliczankowy. Ale to marzenie jest, jak to się mówi "marzenie ściętej głowy", chyba raczej pozostanie w sferze marzeń urojonych.
    Ale wracając do marzeń realnych, to kiedyś w gazetce robótkowej zobaczyłam obraz , który bardzo mi się spodobał, a dokładnie mówiąc zauroczył mnie. Jest to obraz Kazimierza Starowicza "Widok na miasto".


Tak się nim zauroczyłam, że stwierdziłam, że muszę go wyhaftować. Przygotowania trwały niestety trzy lata, tak długo się zbierałam do tego projektu. Ale parę dni temu nareszcie zabrałam się i mam już "tyle"


Mam nadzieję, że zrobienie całości nie zabierze mi kolejnych trzech lat, zwłaszcza że nie jest to duży obraz, jego rozmiar to 216 x 162 krzyżyki. Postaram się w miarę przybywania haftu pokazywać kolejne etapy.
    Za to na razie odłożyłam pracę nad kwiatami, trochę jestem nimi zmęczona. Może jak poleżą miesiąc lub dwa i nabiorą mocy urzędowej, to będzie mi się lepiej nad nimi pracowało.







I to na tyle z moich aktualnych prac.
    Dziękuję wszystkim dziewczynom za bardzo miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Dałyście mi motywację do dalszego działania, choćby prezentowego. Bo powiem Wam, że moje prezenty gwiazdkowe, które sama robiłam bardzo się podobały, widziałam to po oczach, a oczy nie kłamią :).

Trzymajcie się cieplutko w te śnieżne dni, bo nareszcie mamy namiastkę zimy, pa.

czwartek, 28 grudnia 2017

Po świątecznie

Witam

    Znów długo mnie nie było, ale wiem, że mnie doskonale rozumiecie.
Co tam u mnie, a no przed świętami jak u każdej, sprzątanie, gotowanie, szykowanie. Ja do tego jeszcze szykowałam się do kiermaszu świątecznego. Powiem Wam szczerze, naszyłam się, nadziergałam, nahaftowałm i to wszystko "psu pod ogon". Zainteresowania prawie wcale, ludzie chodzili, oglądali, nawet się zachwycali ale żeby kupować, to bardzo kiepsko. Nie wiem, może brakuje ludziom pieniędzy, albo moje prace są marnej jakości. Hi hi, domagam się pochwał :). Nie nie, proszę o szczerą krytykę.
No cóż, jak na chwilę obecną, nie chce mi się myśleć o następnych kiermaszach, chyba dam sobie spokój.
Ale z drugiej strony, miałam gotowe prezenty dla rodziny, nie musiałam już myśleć co uszyć, co zrobić.












                                                    Pudełko dla hazardzisty



                                          Ozdoby w moim ulubionym niebieskim kolorze


                                                 Kartki, które poszły do znajomych







     Stworzyłam kolejne pudełko ślubne, dla mojej siostrzenicy. Z tego co wiem, to podobało się, w każdym bądź razie tak mi powiedziano. Na pewno się przyda na... rachunki za prąd i gaz.






     Święta spędziłam z rodzina u taty, dopóki ktoś z rodziców jest, to się jeździ.
 Mikołaja nie było, bo był bardzo zajęty, ale za to przysłał swoją pomocnicę. No cóż, brody nie miałam, ale prezenty potrafiłam rozdać.



     Nie obiecuję, że prędko się pojawię, ale będę, będę :)
Trzymajcie się cieplutko, bo pogody są nie pewne.
     Życzę wesołej zabawy sylwestrowej, pa.

środa, 18 października 2017

Robota idzie na całego

Witam

    Chciałabym na początku bardzo serdecznie podziękować Wam kochane dziewczyny za ciepłe słowa wsparcia i przyjaźni. To jest dla mnie ważne, że mimo tego że ostatnio rzadko się pojawiam, to jesteście ze mną i z moją rodziną. Wielkie buziaczki. Już doszliśmy do siebie, chociaż trauma pozostała, po prostu potrzeba czasu.
     W świecie robótkowym czas do świąt, jak same wiecie, liczy się inaczej, nie miesiącami tylko ilością wykonanych kartek. Ja niestety tych kartek mam jeszcze bardzo mało, a czasu mam jeszcze mniej, ponieważ 3 grudnia mamy kiermasz świąteczny, a ja jestem w tak zwanej czarnej... dziurze. Czasu brakuje, sił brakuje. Siadam wieczorem do haftu, robię parę krzyżyków i ... zasypiam. To jest straszne, ja jestem ciągle niedospana, niedogrzana, no właśnie, chyba zamknę balkon, bo robi się trochę chłodno.
Pytacie, mam taka nadzieję, co przygotowuję na kiermasz. A no, robię kartki, szyję fartuszki, torby, ozdoby na choinkę.













Tak szerze mówiąc, to mało mam jeszcze, zwłaszcza haftów na kartki świąteczne. Nie wiem z czym tam pojadę, chyba tylko wstydu się najem.
    Jakiś czas temu, Ewa na swoim blogu  http://hubka38.blogspot.com/  pokazała piękne kolczyki i zaproponowała, że chętnie je komuś odda pod opiekę. Zgłosiłam się i normalnie dostałam. Byłam ogromnie zdziwiona, bo ostatnio nic nie wygrałam i nic nie dostałam, a tu szał, bo nie tylko kolczyki ale również dostałam cudną kartkę.





Karteczka bardzo wakacyjna i letnia, od razu z w pokoju zrobiło się cieplej. Kolczyki też w klimacie letnim i bardzo twarzowe. Dziękuję Ewuniu.
    Co jeszcze u mnie, pracuję, pracuję i pracuję. Dzieci dokazują, rozrabiają. Czasu brakuje, cierpliwości brakuje, najchętniej bym gdzieś wyjechała i chyba namówię męża na jakiś weekendowy wyjazd, szkoda że już nie można motorkiem, bo to już temperatury nie te, a Trybuny Ludu  że by się nią okręcić, już nie wydają.
Planowałam pokazać relację fotograficzną z Pragi, ale to już następnym razem, bo zdjęć do oglądania będzie duuuuuuuuuuuużo, bo znając siebie będzie mi trudno wybrać, które zdjęcia wkleić.
    Trzymajcie się cieplutko, łapcie słonka ile się da, bo podobno znowu ma padać. Pa.