Translate / Tłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2016

Prezentowo wymiankowo

Witam

    Bardzo dziękuję dziewczyny za komentarze pod poprzednim wpisem i od razu przepraszam, że nie po odpowiadałam  na nie, ale trochę mój czas znów się skurczył, albo gdzieś się schował, paskuda. Ale jest mi bardzo miło, że moje hodowlane kurki podobały się.
    Co u mnie? Dziergam, wyszywam, szyję czyli wszystko na raz, wiecie jak to jest : "jak kobieta pierze, piecze to o mało się nie wściecze". Tak mówiła moja mama, i coś w tym jest.
Gonią mnie kartki świąteczne aby wykonać, wysłać i się cieszyć, że komuś sprawię odrobinę radości.
No i właśnie jeśli chodzi o tę radość, to ostatnio mam jej pod dostatkiem. A to za sprawą cudownych dziewczyn z blogowego świata.
    Jeszcze w tamtym roku umówiłyśmy się z Danusią  http://anstahe.blogspot.com/  na małą wymiankę. Termin wykonania się odwlekał, wiadomo, czas, różne choróbska, jak to w życiu. Ale w ostatnim tygodniu dokonałyśmy wymiany, i oto rezultaty:
- ja Danusi wysłałam takie oto tworki wykonane moimi łapkami





Wiem, ze bardzo skromnie, ale do tego były jeszcze zawieszki na gałązki lub coś innego.
- w paczuszce od Danusi był obrazek z  haftem wstążeczkowym, który baaaaaardzo chciałam mieć , no i mam


Popatrzcie na tę pszczółkę jaka jest dopracowana, każdy kwiatek jest ja żywy. Oglądaliśmy z M. i nie mogliśmy się nadziwić, jak to jest pięknie zrobione. Obrazek nalazł miejsce na komodzie, na sztalugach.



Pisanki będą miały swoje miejsce w koszyczku wielkanocnym, będą oryginalną ozdobą



W słoiczku oczywiście będzie kawa, moja ulubiona - INKA, a jak, taką właśnie piję o poranku.


W woreczkach, jak to widać na obrazku, będą leżakowały grzybki.


A to jest kot, kot Edmund, takie imię dostał po przybyciu do naszego domu. Edmund jest naszym ulubieńcem i jak widać, jest mu bardzo dobrze na kraciastej podusi.





Danusia ma chyba siódmy czy szósty zmysł, bo wiedziała że mam wolną ścianę i nie wiem co na niej powiesić. Dlatego przysłała mi metalowe tabliczki z napisami, które idealnie pasują do mojej rodzinki.



Danusiu, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za te wszystkie wspaniałe podarunki. Siedząc na fotelu co chwila patrzę na Twój haft i nie mogę uwierzyć, że mam go w swoim domku. Dziękuję.
    Od drugiej Danusi http://syndromkurydomowej.blogspot.com/ dostałam przepiękne pisanki, dziergane jajeczka i słodkiego motylka.
Motylek będzie siedział na zasłonie kuchennej i będzie umilał mi czas przy gotowaniu obiadu.


Pisanki może zostaną w tej klatce, aby nikt mi ich nie zwinął, bo są jedyne w swoim rodzaju.



Szydełkowa kurka i zajączek będą świetnymi ozdobami na wielkanocnym stole.



A tu jest szydełkowe jajo, które jak widzicie pięknie się wpasowało w szklany świecznik.



Dusiu, dziękuję Ci bardzo, sprawiłaś mi wiele radości. Fajnie mieć takie wspaniałe blogowe koleżanki :)
    Na zakończenie tego długolaśnego wpisu pokażę obraz, który namalowała moja Mama. Od razu było wiadomo, że obraz będzie mój, ale jeszcze miał iść na wystawę, no i był. W tym czasie Mama była w szpitalu, a potem odeszła, nie zdążyła odebrać obrazów z wystawy. Gdy obrazy wróciły do domu, okazało się, że jednego nie ma, właśnie tego mojego. Pozostało mi tylko zdjęcie, tak mi żal. Mimo, że mam dużo obrazów Mamy, przeważnie akwarele, to ten był wyjątkowy, bo był jednym z ostatnich, które Mama namalowała. Niestety zdjęcie nie oddaje jego piękna i kolorystyki.


Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Życzę miłej i ciepłej niedzieli, pa.

piątek, 26 lutego 2016

Takie coś tam wymodziłam

Witam

    Dzisiaj taki krótki wpis i nie na temat haftów,tylko będzie o szydełku, a właściwie o szydle.
 Kiedyś oglądając u kogoś na blogu, oczywiście nie pamiętam u kogo, wybaczcie, koszyki robione z pociętych podkoszulków, pomyślałam że fajny pomysł. Wymyśliłam wtedy, że mogłabym coś takiego zrobić, zwłaszcza że potrzebny był mi koszyk na skarpety. Otworzyłam szafy i zaczęłam grzebać - tu podkoszulka, tam podkoszulka, tej już nie będę nosić, a w tej M. nie jest ładnie, po co mu taka nijaka. I tak uzbierałam kilka, pocięłam na długolaśne paski, kupiłam grube szydło i wzięłam się do roboty. Matko jedyna, ja nie wiedziałam, że to takie ciężkie, palec już tydzień mnie boli. Ale zrobiłam, ja wiem, to nie jest wybitne dzieło sztuki, właściwie to żadne dzieło. Krzywe, powyginane nie tam gdzie potrzeba, tu grube, tam chude, ale trudno, chwalę się . Mój syn myślał, że to czapka hawajka, nawet przymierzał.


To białe to nie dziury, tylko resztki metek, oj, nie czepiajcie się, hi hi.
Koszyk robiony dziwacznie, ale swoje zadanie spełnia i to chyba najważniejsze, no nie?




I tak ten koszyk stoi w szafce, więc go nie widać, a co z oczu to z serca.
Tylko zauważyłam, że z bluzek elastycznych lepiej się robi niż z bawełnianych. Są bardziej elastyczne, miękkie i tak palce nie bolą.
    Ale się rozgadałam i to na temat "super udanego" koszyka.

    Zauważyłam, że ostatnio ubyło mi obserwatorów. Mam nadzieję, że to nie przez nudę ziejącą z każdego kąta na moim blogu.
Życzę wszystkim miłego i bardzo ciepłego, przy kaloryferze weekendu, pa.

czwartek, 28 stycznia 2016

Chyba Wielkanoc się zbliża

Witam

     No właśnie, chyba się zbliża, bo mnie coś w kościach łamie a oczy ciągną do wzorów z kurczaczkami, zajączkami i jajkami. Ale nie, nie, nie myślcie że jednak się przemogłam i przygotuję coś na kiermasz. Jestem twarda w swoich postanowieniach, jak nie robię to nie robię. Jak nie zjem dziesiątego ptasiego mleczka, to nie zjem, bo zjem jedenaste.
     Kredens na razie czeka, bo jak pisałam nie mam gniazdka w piwnicy i szukamy rozgałęziacza przykręcanego do oprawki od żarówki. A tak w ogóle dziękuję Wam kochane za wszystkie miłe słowa, bardzo się przydają w walce ze starą farbą na kredensie. Dodałyście mi wiary, że może jednak mi się uda.
     Trochę wróciłam do szydełka, zrobiłam śliczną serwetkę, ale jej nie pokażę, bo sprułam. Dlaczego? A dlatego, że mimo że robiłam ściśle według wzoru to bardzo mi się pofałdowała. Nic nie dało wypranie, naciągnięcie, wyprasowanie, normalnie zrobiła się kryza. No i w przypływie złości sprułam. Ale pokażę inną, mniejszą, trochę brzydszą, niestety.




Zrobiłam też już pierwszą pisankę na kanwie plastikowej, podkleiłam filcem, powstaną też następne, bo bardzo mi si podobają. Na razie jest ta jedna.
Co raz bardziej się przekonuję do plastikowej kanwy, wiem ze nie tak dawno bluźniłam na nią, no cóż, wiecie kto tylko nie zmienia zdania hi hi .



      A na zakończenie Miecia obserwująca patyczaki. No właśnie, nasze zwierzątka rosną, a mamy ich dziewięć,  a było ponad sto, dwa duże i siedem mniejszych. Trzeba będzie im zmienić terrarium, bo jeszcze trochę i z tego małego wylezą. A mówił mi pan z zoologicznego, że nie wolno dopuścić aby jakiś patyczak się uwolnił, bo zeżre kwiatki w doniczkach. Fakt, ze u mnie miał by co jeść i by pewnie pękł, ale trochę szkoda,  kwiatków nie patyczaka łakomczucha.

Kończę, bo mi się kalafior gotuje, a jestem głodna jak wilk :)
Życzę Wam mniej deszczu a więcej słonka, pa.

piątek, 20 marca 2015

Przygotowania

Witam

    Dawno nic nie pokazywałam, no właśnie, Nawet dziewczyny podpytywały czy jeszcze żyję i działam. A ja tak działam, że zupełnie zabrakło mi czasu.
I tak, od początku - rozpoczęłam kurs komputerowy. Potrafię już włączyć i wyłączyć komputer, a wiecie, to jest najważniejsza czynność. Rysujemy, piszemy, robimy szlaczki czarne i kolorowe, wstawiamy zdjęcia i słuchamy o budowie komputera, co jest ooooooooooooooooogromnie nudne. Na razie w mojej głowie nie wiele pozostaje tej wiedzy, ale może za jakiś czas coś drgnie i załapię.
Po drugie młodszy syn ma ciągle jakieś przedstawiania w szkole, a ja robię za nadwornego kostiumologa. Własnie wczoraj oznajmił, że na dzisiaj potrzebuje stroje na - Magdę Gesler, Roberta Makłowicza, Perfekcyjną panią domu i Wojewódzkiego. I teraz bądź mądry i o godzinie 18.00 znajdź peruki dla obu pań, suknie, biżuterię itd, itp. No, ale od czego ma się koleżanki i wyobraźnię. Niestety nie zrobiłam zdjęć, bo już nie miałam ręki aby chwycić za aparat, ale możecie mi wierzyć, Maciek świetnie parodiował te osoby. Śmiechu było co nie miara, i właśnie o to chodziło.
Po trzecie, cały czas przygotowywałam się do kiermaszu, który odbędzie się już jutro. Ludzie, ale ja mam stracha, nie wiem czemu, ale mam. No i teraz pora pokazać co mam, a nie wiele mam.

















Przepraszam za jakość zdjęć, ale robiłam wieczorem przy lampce, a to niestety przekłamuje kolory. Mam nadzieję, że się znajdzie jakiś chętny na którąś z prac. O jednej osobie wiem na pewno, bo to moja ciocia. A ciocia ma przyprowadzić koleżanki, obiecała tak około trzydziestu, ha ha
    A na koniec oznaki wiosny na mojej działce, na razie jeszcze nic tam nie robimy, bo trochę mi za zimno.








Nie ma mnie, nie ma, a jak się już pojawię to jest co pooglądać.
Życzę Wam słonecznego i ciepłego weekendu, pa