Translate / Tłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ślubne pudełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ślubne pudełko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Były wesela, są też rocznice

Witam

      No właśnie, były wesela jedno, drugie, trzecie, czwarte i dziesiąte, a potem są rocznice. Pierwsza, druga, piąta, trzydziesta piąta.
Jak tak popatrzeć, to czas tak szybko popie..., bo inaczej nie można tego określić. Dwoje ludzi staje u progu nowego życia, chcą być ze sobą do starości, aż do końca. Mają wrażenie, że to ich wspólne życie będzie trwało 1000 lat, a po dwudziestu, trzydziestu latach wydaje się, że to był tylko taki pstryk i już. Wydaje nam się, że to było tak nie dawno, welon, kwiaty, marsz weselny, a tu już dzieci pyskują, wnuki się przymilają, bo czegoś potrzebują. Ech, życie.
     No i właśnie taką piękną rocznicę obchodzili nasi cudowni znajomi, a mogę nawet się pokusić o stwierdzenie, nasi przyjaciele. Oczywiście jako hafciarka co mogłam zrobić w prezencie? Wiadomo! Pudełko, tylko tym razem nie ślubne a rocznicowe. A że koleżanka jest zapaloną ogrodniczką, więc na pudełku znalazły się akcenty ogrodnicze.









Mam nadzieję, że pudełeczko będzie służyć bardzo długo i będzie bardzo przydatne.
    Co oprócz tego robię, ano zaczynam powoli przygotowywać się do Wielkanocy. Powiecie, że to jeszcze czas, otóż nic mylnego. Nawet się nie obejrzymy jak już będą kolejne święta. No właśnie, pstryk i już :)
Trzymajcie się cieplutko i dziękuję za komentarze pod moimi wpisami, pa.

czwartek, 26 lipca 2018

I to by było na tyle w kwestii wesela...

Witam

    Zacznę od tego, że jestem po kolejnym weselu i mam nadzieję, że przez najbliższy rok nikt nie wyskoczy - CIOCIU, WUJKU ŻENIĘ SIĘ, bo normalnie uduszę gada. Jak na razie mam dość pudełek, pudełeczek. Ja wiem, że sama wymyśliłam taki zwyczaj, i sama jestem na siebie zła.Chociaż z drugiej strony to wiem, że podobają się obdarowanym i bardzo im się przydają. Więc chyba trochę radości sprawiłam młodym. No więc jak już powiedziałam jestem po weselu, pudełko dane.







     A teraz jestem na urlopie i oczywiście co robię? Piorę, prasuję, sprzątam, wekuję i przygotowuję się do remontu. NARESZCIE !!!!! Będziemy remontować kuchnię, bo wygląda jak po przejściu huraganu i tsunami jednocześnie. Jak urządzę nową kuchnię to zdam Wam relację jak wyglądała i jak wygląda. Bo teraz to nie ma co pokazywać. '
    Hafciarsko idzie tak sobie, wzięłam się za kwiaty, które kiedyś dawno temu zaczęłam wyszywać. Do tego dużo czytam i napawam się domeczkiem. Ale też trochę jeździmy z mężulkiem. Synów wysyłamy na koncerty a my w tym czasie wyruszamy na trasę.
     Ostatnio byliśmy w Olsztynie, bardzo ładne miasto, położone na wielu wzgórzach. Z piękną starówką i zamkiem, warte odwiedzenia.



To tak zwane baby pruskie. W dawnych wiekach dawane wojom jako dar dziękczynny za obronę miasta, tak w każdym bądź razie głosi legenda. Ale na pewno stały się znakiem rozpoznawczym Olsztyna.






Na trasie, gdzieś pod Jagarzewem niedaleko Nidzicy


Nidzica, szlakiem zamków gotyckich. Akurat na tamtejszym zamku odbywał się turniej rycerski, było na co popatrzeć :)



Olsztynek i kolejny zamek, w którym od 160 lat mieści się szkoła, W takich murach to dopiero wiedza wchodzi i jakie wiekowe duchy tam są.



Grunwald, zawsze myślałam, że ten pomnik jest większy, a on wcale nie jest taki duży, ale wrażenie robi



Brodnica i kolejny zamek i przepiękna starówka. To miasteczko ma jakiś nie powtarzalny klimat, mogłabym tam zamieszkać.




 Zbliża się weekend, więc życzę miłego odpoczynku, nabierajcie sił dziewczyny na zwiedzanie, na dzierganie. Trzymajcie się kochane i nie dajcie się upałom, pa.

środa, 16 maja 2018

Kolejne wesele za mną... i kolejne przede mną...

Witam

     No właśnie, jest już połowa maja a ja znowu nie piszę. I co ja mam powiedzieć - przepraszam, jest mi głupio, więcej nie będę, przyrzekam. Długo mogłabym wymieniać słowa skruchy, ale przecież wiadomo, że to "psu na budę", bo i tak kolejny wpis będzie nie wiadomo kiedy.
    Co u mnie ? Pracuję, pracuję i pracuję, na przyjemności prawie nie mam czasu. Do tego jesteśmy w trakcie przygotowań do remontu kuchni. Matko jedyna, nie wiedziałam, że same przygotowania pochłaniają tyle czasu, sił i nerwów. Kupiliśmy glazurę, kuchnię, zlew, teraz szukamy wykonawcę ładnych, niedrogich mebli. Jak na razie to każdy myśli, że człowiek śpi na pieniąchach  i ma napisane na czole -"możesz mnie naciągnąć". Najgorsze jest to, że każdy robiący meble próbuje na siłę wcisnąć najdroższe elementy, twoje pomysły są głupie, tylko jego są najlepsze. Bardzo nie lubię jak ktoś na siłę wciska, lubię gdy ktoś doradzi, podpowie - a może tak, albo tak. A nie - to co pani chce to jest do kitu, tylko moje jest fajne.
No cóż,jesteśmy na początku remontowej drogi, podejrzewam, że czeka nas wiele ciekawych przygód. Chyba zacznę brać coś na nerwy dla zdrowotności... albo się rozpiję ha ha.
     A co w świecie robótkowym. Na obrazie zrobiłam tylko parę krzyżyków, bo przy większej ilości zasypiam :)
Za to zrobiłam kolejne ślubne pudełko. Dla kogo ? A no to też ciekawa historia.
     Otóż dawno, dawno temu w roku 1982 moja siostra postanowiła wydać się za mąż, co postanowiła, to zrobiła i w kwietniu odbył się ślub. Mój brat chyba pozazdrościł, i oznajmił naszym rodzicom, że też się żeni i to w Boże Narodzenie. Jak to usłyszał drugi brat, stwierdził, że nie nie może być gorszy i w następnym roku na Wielkanoc złożył ślubną przysięgę. Czyli w ciągu roku, moi rodzice mieli trzy wesela.
    Moja siostra, ta co pierwsza wyszła za mąż, doczekała się czworga dzieci, dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Wszyscy urośli, usamodzielnili się i najmłodszy z synów powiedział - kochani, żenię się. Ślub odbył się we wrześniu, do tego dodam, mój osobisty chrześniak. Ożenił się, no i git. Ale jego starsza siostra, powiedziała, no dobra, jak on, to i ja, i w grudniu wydała się za swojego obecnego męża. Najmłodsza siostra popatrzyła, posłuchała, pozazdrościła i w tym roku w maju powiedziała sakramentalne TAK. Ale żeby tradycji stało się zadość, najstarszy brat nie mógł okazać się gorszy i stwierdził, no dobra, jak wy to i ja. I tak oto w czerwcu będzie kolejny ślub. Więc dążąc do puenty, moja siostra w ciągu dziewięciu miesięcy wyda za mężów i żony czworo dzieci. Aja dzięki siostrzeńcom mam produkcję ślubnych pudełek :)







Na ostatnie wesele też muszę zrobić takowe pudełko, bo to już jak by nie było zrodziła się nowa tradycja i każdy czeka jakie tym razem pudełko będzie. Nawet ostatnio następna panna młoda stwierdziła, że co raz większe są te pudełka. Czyżby oczekiwała skrzyni...????
A tak poza tym, trochę zwiedzamy, trochę robimy na działce, żeby całkiem nie zarosła.

     Czerwińsk nad Wisłą, w sumie oprócz opactwa nie ma tam nic do oglądania, takie smutne, senne miasteczko, właściwie miasteczunio. Ale mogło by być perełką, gdyby miało włodarzy z pomysłem, wyobraźnią i chęcią do działania i wypromowania tego miasteczka, bo położenie jest super, nad samą Wisłą.




Warszawa w majowy weekend jest cudna, polecam wycieczki po Warszawie.






Działka wczesną wiosną, muszę porobić trochę aktualnych zdjęć.




No i wyszedł całkiem długi wpis, mam nadzieję, że również ciekawy.
Dziękuję za wszystkie komentarze i za to, że mnie nie opuszczacie :)
Trzymajcie się cieplutko i suchutko, bo dzisiaj i zimno i mokro, pa.

wtorek, 26 września 2017

Ślubne pudełko

Witam

      Wiem, że znikam na baaaaardzo długo, pojawiam się baaaardzo rzadko, wiem... Ale też wiem, że wybaczacie mi to, bo jesteście wspaniałymi i wyrozumiałymi osóbkami.
     No cóż, czym moje milczenie jest spowodowane, a no tym, że praca, że przygotowuję się bardzo pilnie do kiermaszu świątecznego, też tym, że ciągle i ciągle robię stópkowe metryczki ( właśnie dzisiaj dostałam kolejne zamówienie, brrrr ), również tym, że mieliśmy bardzo nieprzyjemne rodzinne zdarzenie, a raczej zderzenie. Trochę długo trwało zanim doszłam do siebie.
    Pojechaliśmy w wakacje do Pragi, wyjazd był cudny, jak odnajdę w odmętach komputera zdjęcia to w następnym wpisie pokażę jak było pięknie. Wracaliśmy do Polski i 20 kilometrów przed granicą zderzyliśmy się z innym samochodem. Parę razy koziołkowaliśmy, wylądowaliśmy w rowie na boku. Czeski policjant powiedział, że to cud że wyszliśmy z tego żywi i dosłownie cali. Mieliśmy tylko małe otarcia i skaleczenia. Dobrze, że jechaliśmy z naszymi przyjaciółmi, którzy bardzo nam pomogli i bardzo nas wspierali. No cóż, samochód do kasacji, ale najważniejsze że jesteśmy i że mogę znowu do Was pisać i robić swoje dziergadełka.
     No i właśnie trafiła się taka okazja jak ślub mojego chrześniaka. Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła ślubnego pudełka. Znalazłam w KIKu pudełko z jakiejś płyty, z wierzchu było nie zbyt ładne dlatego postanowiłam je przemalować. Najpierw delikatnie starłam papierem brzydkie zmazy a potem pomalowałam impregnatem do drewna "antyczna biel".








Wieczko obkleiłam ociepliną do kurtek a następnie na wierzch dałam haft, całość wykończyłam ozdobną kokardką.





Środek również pomalowałam na biało. Dałam białą pociętą krepinę na której położyłam wino, a na to wszystko wsypałam zrolowane i zawiązane białą kokardką banknoty i cukierki krówki mordoklejki, aby zatkać mężowi buźkę, jak będzie za bardzo pyskował.
Niestety nie zrobiłam zdjęcia całości, ale po młodych widziałam, że podobało im się, podejrzewam, że najbardziej te roleczki banknotusiów.



Na weselu było cudnie, miód i wino piłam, tańcowałam, śpiewałam a na drugi dzień kaca leczyłam. Nie co dzień wydaje się za żonę chrześniaka, a co...
Życzę wszystkim odwiedzającym (mam nadzieję), miłego i ciepłego tygodnia, pa.