Translate / Tłumacz

piątek, 20 listopada 2015

Nareszcie hafty

Witam

    Wiem, wiem, ostatnio u mnie było więcej motocykli niż haftów, może powinnam zmienić nazwę bloga, na przykład na "Haftująca chopperzystka", albo " Radosna hafciarka z muchami w zębach", hi hi. Ale sezon motorowy już się skończył, motocykl stoi grzecznie w garażu, skóry odłożone do szafy, a ja chwytam za igiełkę i haftuję, haftuję, haftuję.
    Cały czas przygotowuję się do kiermaszu, który odbędzie się 12-13 grudnia, więc "mało casu krucafuks, mało casu". Po niedzieli rozkładam maszynę i zaczynam szyć, bo na prawdę się nie wyrobię.
I znów zadam tradycyjne pytanie, czy ktoś ma na zbyciu odrobinę czasu, lub umie wydłużyć dzień, bardzo chętnie skorzystam.
     Mam pytanie, co prawda już raz pytałam, ale zaryzykuję jeszcze raz. Potrzebuję wzorów Londynu z czerwoną budką telefoniczną, lub z czymś innym czerwonym. Jeśli ktoś ma, to prosiłabym na mój adres , będę bardzo wdzięczna, a właściwie moja bratanica.
Dobra, pora pokazać co tam ostatnio wymodziłam, nie wiele tego, bo idzie mi jak krew z nosa.








No i właściwie to tyle na dzisiaj, zjadam kolację i idę dalej hafcić. Mam inne wyjście ? A no nie mam !

Życzę miłego i ciepłego przy kaloryferach weekendu, pa

czwartek, 12 listopada 2015

Wspomnienia z wczorajszego dnia

Witam

    Jak wszyscy wiemy, wczoraj było Święto Niepodległości. I jak również wiecie, chwaliłam się, że z mężem bierzemy udział w paradzie motocyklowej.
Wyruszyliśmy rano, oczywiście założyliśmy na siebie wszystko co się nadawało, bo pogoda była jaka była. Trochę się czułam jak dziecko w przyciasnym kożuszku, któremu rączki sterczą na boki. Ale wolałam iść jak Robokop, a nie zmarznąć na kość.
Dojechaliśmy do knajpy chopperowskiej, gdzie byliśmy umówieni z innymi zapaleńcami.





     Z tamtąd  pojechaliśmy na piknik świąteczny na Akademię Obrony Narodowej, gdzie posililiśmy się przepyszną grochówką, posłuchaliśmy pieśni narodowych. Zaprezentowaliśmy się na naszych maszynach,  czuliśmy się trochę jak na wybiegu w zoo, brakowało tylko bananów. Może trochę to okrutne co mówię, ale ludzie są okropni. Nie którzy bardzo sympatycznie podchodzili, pytali, ale większość to było coś w rodzaju - zatrąb, powarcz głośniej (czytaj daj głos).





Po tych atrakcjach pojechaliśmy do Sulejówka, gdzie stoi dworek marszałka Piłsudskiego. Jak wjechaliśmy na plac, gdzie wszyscy się zbieraliśmy, normalnie szczęka mi opadła. Było chyba ponad 700 motocykli najróżniejszych marek.  Staliśmy gdzieś na końcu, więc gdy padło hasło "wyjazd", czekaliśmy pół godziny zanim mogliśmy ruszyć.










Przejechaliśmy przez całą Warszawę i to głównymi ulicami. Ludzie do nas machali, robili zdjęcia. Ogólnie zostaliśmy przyjęci bardzo życzliwie. Czuliśmy się jak jakieś gwiazdy, w każdym bądź razie, ja się tak czułam, hi hi.
Przejazd skończyliśmy jak już się zrobiło ciemno, a potem to już tylko do domku.


Fajnie było, tylko to na czym siedziałam trochę bolało. Ale czego się nie robi dla takiej sprawy.
    Dzisiaj odpoczywamy, byczymy się, więc krzyżyków nie wiele powstało. Aż mam wyrzuty sumienia.
Chyba trochę Was zanudziłam tą relacją, ale musicie zrozumieć, cieszę się tym jak Indianin paciorkiem.
Następny wpis na pewno będzie już o haftach, to znaczy, postaram się.
Życzę wszystkim miłego i pełnego szczęścia piątku, pa

niedziela, 8 listopada 2015

Parada motocykli ROCK Niepodległości

Witam




    Już po raz piaty w ramach kampanii  odbędzie się „parada motocykli ROCK Niepodległości”! W tym roku parada będzie najbardziej spektakularnym elementem kampanii. Do parady może przyłączyć się dosłownie każdy kto posiada motocykl i jest pełen wolnościowej energii, którą pragnie ogłosić rykiem silnika.

         Zapraszamy na dwa zgromadzenia:

1. SULEJÓWEK -Zbieramy się już tradycyjnie 11 listopada w Sulejówku – rodzinnym mieście Marszałka Józefa Piłsudskiego w godzinach 10.00- 14:00. To hołd, jaki  pragniemy złożyć Marszałkowi. W tym roku Miasto Sulejówek jest współorganizatorem wydarzenia dlatego na Targowisku Miejskim przygotowuje scenę oraz koncerty zespołów regionalnych. Będą też Food Trucki więc nie zgłodniejemy!


2. WARSZAWA – jak co roku zjeżdżamy się w innej Dzielnicy Warszawy – każdy chce nas gościć!  Dlatego w tym roku finał zaplanowaliśmy na URSYNOWIE na parkingu przy Urzędzie Miasta Ursynów.


11 Listopada zbieramy się od godz 10:00 do 13.30 w Sulejówku u Marszałka (uwaga nowe miejsce: Targowisko Miejskie ul. Stanisława Staszica 2)

      Tak, tak w tym roku po raz pierwszy będziemy brali udział w tej paradzie. Podobno zgłosiło się ponad 600 motocykli. Najgorsze jest to, że nie wiadomo jaka pogoda będzie. Liczymy na to, że chociaż nie będzie padać, bo to najgorsze. Ale już się zastanawiam ile warstw ubrań założyć na siebie. Bieliznę termoaktywną mam, spodnie skórzane mam, ciepły sweter się znajdzie.
     Ludzie kochani, gdzie mnie starej na takie zloty. Dla mnie ciepłe kapcie, kubek z herbatą i szydło w dłoń, a nie brum brum.




Dzisiaj nic o robótkach, bo cały czas robię i robię, a jak zrobię to pokażę.

    Zapomniałabym, mam pytanie, a właściwie moja bratanica. Czy ktoś ma wzór haftu angielskiej budki telefonicznej, lub jakiś inny motyw z Londynem. Jak by co, to byłabym wdzięczna za podzielenie się tym wzorem na mój adres mailowy.

    Dziękuję dziewczyny za miłe słowa pod poprzednimi wpisami. Dobrze wiedzieć, że jesteście, że czytacie, że się wzruszacie razem ze mną, to daje mi siłę aby trwać.

Życzę miłego tygodnia i dużo, dużo słonka, pa.

sobota, 31 października 2015

Chwila zadumy

Witam

     Jutro będziemy wspominać najbliższych, którzy odeszli, mam nadzieję, że do lepszego świata.

Życzę wszystkim spokojnej podróży i bezpiecznego powrotu.


               Ja już wspominam - Siostra i Mama





Życzę jutro dobrej pogody, pa

sobota, 17 października 2015

Przywoływanie zimy ?

Witam

     Chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim Wam, Kochane Dziewczyny za dobre słowa pod poprzednim wpisem. Dziękuję.
     Nadal zajmuję się haftem świątecznym , bo czas nie ubłaganie leci, do świąt co raz bliżej, a do kiermaszu jeszcze bliżej. Oprócz tego haftuję Madonnę, to już trzecia taka sama. Ludzie, już mi się nie dobrze robi !!!
No ale cóż, zamówienie to zamówienie.
     Pogoda pod zdechłym Azorkiem, inaczej mówiąc kawiarniano - łóżkowa. Właśnie upiekłam jabłecznik, zrobiłam herbatkę z cytrynką, więc serdecznie zapraszam, każdy gość mile widziany.
No dobra, pokazuję co tam wymodziłam. Trochę narzekałam na plastikową kanwę, ale skoro już ją mam to muszę skończyć, i tak powstały dwie kolejne zawieszki. Zmieniłam igłę na mocniejszą, silniejszą, może bez turbo doładowania, ale daje rade.
                Pora na zdjęcia.




W tej kanwie podoba mi się to, że konturki robi się bardzo prosto, bez zakrętasów, udziwnień. Szczerze mówiąc nie lubię robić konturów, ale bez nich nie jeden haft byłby bez wyrazu. Więc niechęć wkładam głęboko do kieszeni i "konturuję".

Oj, posiedziałabym jeszcze z Wami, ale muszę brać się za robotę.

Życzę wszystkim miłego i mniej deszczowego weekendu, pa.

środa, 14 października 2015

Dla mojej siostry


Witam

     Dzisiaj dla mnie jest szczególny dzień i to nie dlatego że jest Święto Nauczycieli, chociaż to też ważne. Bo dzisiaj swoje święto mają moi rodzice.
     Dzisiaj mijają dwa lata od odejścia mojej siostry. Dlaczego używam słowa "odejście". Bo właśnie tak się czuję, jak by odeszła na chwilę, wyjechała na wczasy, do sanatorium, które się trochę przedłuża. Ale kiedyś wróci, otworzy drzwi i powie radosnym głosem - "wróciłam!" Będzie opowiadać jak było, pokazywać zdjęcia. Ja wiem, że to się nie stanie, ale jakoś łatwiej mi przez to przechodzić.
     Niedawno na facebooku znalazłam stronę siostry, nikt tej strony nie wykasował. Natknęłam się tam na wpis dokonany przez siostrę na dzień przed śmiercią. Tak jak by wyczuwała, że coś się złego wydarzy.
 Był tam wiersz, więcej słów nie potrzeba :

"Utkany ból"

Słono gorzka łza
na twarzy zostawia ślad
jakiś smutek krzykim
nostalgii
związał mi ręce pomiędzy
palcami tkane bólem
przemykają niedośnione
sny
dziś nawet nie wstał już
dla mnie świt
patrz
u twych stóp leży zdeptane
moje serce
ty mijasz je ciszą
tak niecodziennie
obojętnie
w duszy umiera ostatnie
marzenie
jak odnaleźć siły
by jeszcze żyć.

Siostra kochała piosenki Leonarda Cohen'a.  To dla Ciebie





Pa, Dorota

czwartek, 8 października 2015

A u mnie nadal zimowo i dyniowa zagadka

Witam

    Nadal siedzę w temacie świąt i prawdę mówiąc "wychodzi" mi już to bokiem. Zamykam oczy i widzę bałwanki, dzwoneczki, śnieżynki. Ale będę miała odmianę, bo dostałam zamówienie na dwa obrazy. Tylko niestety będę to dwa taki same obrazy. Normalnie obłęd.
 No ale cóż, nie tylko dla idei się pracuje, w tym wypadku haftuje. Coś do chleba też by się zjadło.
Ale na razie pokazuję co ostatnio wymodziłam, pierwszy hafcik to na kartkę  z życzeniami







    Zamówiłam w Coricamo wzór na zawieszki, haftowane na plastikowej kanwie. Muszę przyznać, że haftowanie na tym paskudztwie jest może, nie straszne, ale dość ciężkie. Po jednej zawieszce bolą mnie ręce, a zwłaszcza nadgarstek, a i do tego jeszcze igły się łamią. Muszę jutro iść do pasmanterii po nowe igły, bo zostały mi same grubolaśne, prawie do wełny.



Mam jeszcze osiem do zrobienia, może ręka mi nie odpadnie.

    A teraz w sprawie dyń, otóż prawidłowo odpowiedziało dziewięć dziewczyn. Miałyście rację, są to dynie hokkaido, które się piecze, gotuje i ze smakiem zajada. Ja mam ochotę ją upiec w piekarniku, podobno smakuje wyśmienicie. Dynię kroi się w kostkę, lekko skrapia  olejem i piecze 20-25 min.
    A teraz uwaga, uwaga, po dokładnym wymieszaniu karteczek z imionami, wylosowana została
 Maria i Ola z bloga  http://twory.blogspot.com/.
  Olu, bardzo proszę o adres, abym mogła przesłać małą niespodziankę.
Ale dziewczyny, wszystkim Wam bardzo dziękuję za komentarze i za to że dałyście się wciągnąć do dyniowej zabawy.
Witam w swoich progach Kasię, miło Cię gościć.
    Życzę wszystkim miłego piątku, i dużo, dużo słonka, pa